Ptaki odlatują na zachód

po zdradzonych przedmieściach
(na tyłach wielkich supermarketów)
pozostają czasem zaniedbane kamienice i
stare grusze w zarastających ogrodach

najlepsi przyjaciele zabierają swoje klocki
budują makiety po których da się jeździć
i nie da się żyć
nowe rozstaje od razu nas rozpoznają
wykorzystujemy zieloną falę zanim określimy
dokąd wiedzie droga

skrytka bagażowa zacina się – cóż
kluczem żurawi można otworzyć tylko niebo
albo jedną z chmur
niech spadnie deszcz na obdrapane domy
puste place zabaw i opuszczone
gniazda na suchych czubkach drzew

pod czarnymi skrzydłami skrywam tożsamość
i tobołki z Habseligkeiten
terminal swym anielskim głosem zapowiada
kolejny odlot do nieba z perspektywą
                                   na pogodny zachód słońca

czekamy
jeszcze pada deszcz

 

 

                                                                     luty (a jakby jesień) 2014

Dodaj do zakładek permalink.

2 Responses to Ptaki odlatują na zachód

  1. MiloMilo mówi:

    „… budują makiety po których da się jeździć
    ale tam nie da się żyć… ” może tak będzie płynniej?
    Dziękuję za wiersz.

  2. David SaminDavid Samin mówi:

    Mirku, to ja dziękuję za poczytanie

    PS
    Masz niesamowity dar – wskazałeś dokładnie to miejsce, które wielokrotnie ulegało przeróbkom__
    było już np.: „ale gdzie nie da się żyć” – chyba całość musi poleżeć i wtedy zobaczę

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz